mleko konopne CBD

Mleko z CBD [eksperyment na życzenie akcjonariusza Kombinatu Konopnego]

Kannabinoidy nie rozpuszczają się w wodzie, za to świetnie rozpuszczają się w tłuszczach. Jak zatem jest z emulsją wodno-tłuszczową? Czy mleko się nada? Sprawdzamy!

Jeden z akcjonariuszy Kombinatu Konopnego zapytał niedawno, czy zagotowane z konopiami mleko będzie zawierało CBD. Wnioski z przeprowadzonego „na życzenie” eksperymentu są bardzo ciekawe, a przygotowane w ten sposób konopne mleko szybko zagościło w mojej codziennej diecie. 🙂

TEORIA

Przygotowanie „makumby”, czyli mleka z marihuaną, jest często stosowanym sposobem zagospodarowania liści i łodyg po domowej uprawie konopi indyjskich. Jak doskonale wie każdy, kto takiego specyfiku próbował – kannabinoidy tam zdecydowanie trafiają. Rozpuszczalność CBD i THC jest bardzo podobna, więc koncepcja wykorzystania mleka na bazie suszu CBD jest jak najbardziej zasadna.

Jedna rzecz, którą od razu na wstępie warto zaznaczyć, choć powtarzam ją w kółko przy każdej okazji – „susz CBD” nie zawiera CBD. Kannabinoidy w nieprzetworzonym suszu występują w formach kwasowych – podobnie jak w surowej marihuanie nie znajdziemy THC, tylko THCA, podobnie w suszu konopi włóknistych bez dekarboksylacji znajdziemy CBDA, którego działanie mocno odróżnia się od efektów CBD. Do celów niniejszego eksperymentu użyłem więc suszu dekarboksylowanego, standaryzowanego na ~2% CBD.


PRAKTYKA

Po pierwszych kilku chaotycznych eksperymentach, które potwierdziły intuicyjny kierunek, przeprowadziłem cztery kombinacje, których rezultaty przebadane zostały chromatograficznie i których wynikami chciałbym się tu podzielić.

We wszystkich przypadkach użyte zostało ekologiczne mleko krowie 3,8% tłuszczu – podejrzewać można, że mleko półtłuste również zda egzamin, acz prawdopodobnie nieco mniej wydajnie.

Powtarzane później na „mleku roślinnym” eksperymenty również przynosiły pożądane rezultaty, natomiast warunkiem jest możliwie wysoka zawartość tłuszczu. Najbardziej „tłusty” napój roślinny, jaki udało mi się znaleźć, zawierał nieznacznie powyżej 2% tłuszczu – odtłuszczone mleko się nie nadaje!

Do oddzielenia suszu od mleka wykorzystałem wszechstronny zaparzacz tłokowy za 30 zł, który z ręką na sercu polecam każdemu pasjonatowi domowego przetwórstwa konopi, choć podobnych rezultatów można byłoby się spodziewać przy użyciu zwykłego sitka kuchennego.

5 gramów konopi + 250 gramów mleka + gotowanie​

Pierwszy eksperyment wykonany został poprzez dodanie 1 czubatej łyżki dekarboksylowanego suszu konopnego do szklanki mleka. Całość gotowana była przez 5 minut, a następnie odcedzona, wystudzona i przekazana do analizy. Otrzymano łącznie 205 gramów naparu z 60 mg CBD. Smak nie zachwycał, ale tragedii nie było. 🙂

20 gramów konopi + 250 gramów mleka + gotowanie

W kolejnym podejściu postąpiłem analogicznie jak we wcześniejszym kroku, ale z użyciem 4 czubatych łyżek dekarboksylowanych konopi, otrzymując w efekcie 165 gramów mleka z 215 mg CBD. Smak był okrutny, choć możliwy do częściowego zamaskowania poprzez dodatek kakao i miodu.

20 gramów konopi + płukanie + 250 gramów mleka + gotowanie

Dla poprawy walorów smakowych, poprzedni krok został powtórzony z jedną istotną modyfikacją. Przed połączeniem z mlekiem, dekarboksylowane konopie zostały dwukrotnie przepłukane wrzątkiem. Gorąca woda wymywa z konopi „niepotrzebne” składniki jak m.in. chlorofil, które odpowiadają za nieprzyjemny smak, nie wpływa natomiast na zawartość kannabinoidów. Tak wypłukany susz został połączony z mlekiem i gotowany przez 5 minut.
Po filtracji otrzymałem 225 gramów napoju zawierającego 250 mg CBD o relatywnie znośnym smaku.

20 gramów konopi + 250 gramów mleka + noc w lodówce

Gotowanie mleka nie stanowi jakiejś większej filozofii – z ciekawości sprawdziłem jednak też, czy równie skuteczna okaże się „maceracja” na zimno. Susz konopny z mlekiem zostawiony został na 12 godzin w lodówce, a po filtracji otrzymano 225 gramów zielonego mleczka zawierającego 200 mg CBD.

WNIOSKI

Choć w pewnym sensie należało się tego spodziewać, to mimo wszystko prostota i skuteczność, z jaką w warunkach domowych bez żadnych inwestycji przygotować można mleko z CBD, jest zaskakująca. Korzystając z kupnego suszu, przygotowanie napoju zawierającego 100 mg CBD to koszt 4-5 zł , a w przypadku własnej uprawy praktycznie zerowy.


Z racji na paranoję strachu i niewiedzy, w jakiej żyją urzędnicy Ministerstwa Zdrowia i „eksperci” Głównego Inspektoratu Sanitarnego, nie mogę niestety powiedzieć „POLECAM!” – decyzję, co zrobić z przedstawioną wiedzą pozostawiam każdemu do podjęcia we własnym zakresie. 🙂

(Maciej Kowalski)

8 thoughts on “Mleko z CBD [eksperyment na życzenie akcjonariusza Kombinatu Konopnego]”

  1. Polecam zerwać siejkę w sezonie(im więcej tym lepiej), która nie pilnowana może mieć więcej THC. Przynajmniej godzinę gotować w wodzie(dekarboksylacja) i 15 min w 2 litach mleka. Uciecha gwarantowana :).

    Dzięki temu sposobowi nie musimy sponsorować czarnego rynku, trochę przyoszczędzimy i mamy pewność 100%-towej natury.

  2. Czy da się wyciągnąć jeszcze więcej CBD w tym mleku?
    Bo jeśli jest 2% CBD w suszu, to z 20 gramów powinno być chyba 400 mg, a nie 215, czy 250, chyba że coś źle policzyłem

  3. Łukasz Romanowski

    a może od a do z zrobić konopne mleko a nie mleko z dodatkiem ? czyli 100 % roślinne z konopii ?

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przewiń do góry