Wszystkie wpisy 13 lipca 2022

Mikrodawkowanie THC, czyli duże korzyści z małej dawki

Mikrodawkowanie to temat, który z pewnością kojarzą osoby, które interesują się psychodelikami. Swego czasu całkiem głośno było o tym, że najtęższe mózgi, które w Dolinie Krzemowej pchają technologie do przodu, wspomagają się właśnie mikrodawkowaniem kwasu lizergowego czy psylocybiny. Jednak „microdosing” to nie tylko klasyczne psychodeliki. Mikrodawkowanie THC to temat, który coraz bardziej zyskuje na popularności, a my w tym wpisie postaramy się uwypuklić korzyści, które może ono przynieść naszemu ciału i umysłowi. Serdecznie zapraszamy do lektury!

CBD + THC jak ying i yang w konopnym świecie

Zacznijmy od tematu, który jak bumerang powraca w naszych wpisach dotyczących kannabinoidów – mowa oczywiście o zjawisku synergii. W dobie gigantycznej popularności CBD łatwo zafiksować się na punkcie tego związku i przestać dostrzegać potencjał drzemiący w jego psychoaktywnym bracie. Do znudzenia będziemy powtarzać, że olej CBD, który „od A do Z” powstał w laboratorium przy użyciu kannabidiolu w krysztale, nie będzie w stanie konkurować z pełnym spektrum fitozwiązków, które w naturze produkują konopie.

Właśnie dlatego uważamy, że olej nie powinien być w żadnym wypadku sztucznie pozbawiony nawet śladowych ilości THC, gdyż suma wszystkich kannabinoidów stanowi o prawdziwym terapeutycznym potencjale danego produktu z konopi.

Niskie dawki THC, czyli więcej nie zawsze znaczy lepiej

Wiele osób kojarzy THC z odczuwaniem wyraźnych efektów psychoaktywnych, przy czym nie zawsze te efekty można określić jako pozytywne. Ci, którym zdarzyło się kiedyś przesadzić z marihuaną, wiedzą, że zamiast euforii, poczucia odprężenia i wyciszenia, mogą poczuć lęk, paranoję, niepokój oraz zagubienie. Istnieje pewien próg, do którego odczuwamy pozytywny wpływ konopi na nasze ciało i umysł, ale gdy go przekroczymy, możemy liczyć się z przykrymi efektami ubocznymi.

Aby lepiej zobrazować to, że produkowane przez konopie kannabinoidy działają progowo, można tutaj zastosować uproszczoną analogię z alkoholem – jego małe dawki mogą sprawić że poczujesz się pewniej i będziesz miał dobry humor, podczas gdy już kilka dobrych „głębszych” spowoduje to, że przestaniesz porozumiewać się w zrozumiałym dla drugiego człowieka języku, a Twój błędnik stwierdzi, że nie ma szans na poruszanie się w linii prostej. Jak lubimy mawiać – to dawka czyni truciznę.

Moc medycznej marihuany (nie wspominając już o tym, co można dostać na ulicy) sprawia, że bardzo łatwo jest przesadzić z ilością THC zaaplikowanego do organizmu, co może wiązać się z przykrymi konsekwencjami wymienionymi powyżej. Marihuany o niskiej zawartości THC niestety wciąż jest za mało. Dopiero od niedawna istnieje parę opcji, takich jak np. susz konopi indyjskich o niskim stężeniu THC i proporcjach 1:1 (8% THC i 8% CBD), który może przynieść ulgę osobom źle znoszącym wysokie stężenia tetrohydrokannabinolu.

Wyjątkiem są tu oczywiście osoby cierpiące na schorzenia, które po prostu wymagają dużych dawek THC, aby wsparcie leczenia było efektywne. Wtedy można próbować ograniczać negatywne efekty psychoaktywne spowodowane THC solidnym dodatkiem CBD.

Biorąc pod uwagę powyższe przykłady, uważamy, że we wszystkim, także w wykorzystywaniu konopi, należy znaleźć odpowiedni balans. Skrajności są niebezpieczne, więc czujemy się w obowiązku poinformować, że istnieje coś pomiędzy: „po trzecim wiadrze zaczynam coś czuć” a „marihuana grozi śmiercią”. Tym złotym środkiem może być właśnie mikrodawkowanie THC.

Aurora 1:1 oraz Spectrum 8:7 to obecnie nieliczne legalne odmiane o stosunkowo niskiej zawartości THC – kiedy doczekamy się naszej rodzimej produkcji medycznej marihuany?

Mikrodawkowanie konopi w celu osiągnięcia optymalnych korzyści

Progowe działanie marihuany i THC zdecydowanie kłóci się ze stwierdzeniem, że „im większa ilość przyjętej substancji, tym lepszy efekt terapeutyczny”. To mit, który zdążył się już dość dobrze zakorzenić w konopnym świecie, ale ma on mało wspólnego z rzeczywistością. Kilka eksperymentów, które przeprowadzono właśnie na potrzeby sprawdzenia, jak osoby i zwierzęta zareagują na duże i małe dawki THC, wyraźnie wskazywały na korzyści płynące z używania niskich dawek THC.

Na przykład, w jednym z badań myszy, którym podawano niskie dawki tetrahydrokannabinolu, spędzały więcej czasu na otwartych przestrzeniach niż osobniki z grupy kontrolnej (co wskazuje na zmniejszenie lęku), podczas gdy osobniki, którym podawano wysokie dawki THC, spędzały mniej czasu w tych potencjalnie stresujących miejscach (co sugeruje zwiększenie lęku).

Weźmy też przykład badań na ludziach: grupie 42 pacjentów podano placebo, małą dawkę THC (7,5 mg) lub większą dawkę THC (12,5 mg). Następnie poddano ich różnym testom wywołującym stres i poproszono o ocenę poziomu stresu. Osoby z grupy stosującej niską dawkę THC wykazywały mniejszy poziom stresu podczas tych testów, natomiast osoby z grupy stosującej wyższą dawkę częściej wykazywały podwyższony poziom stresu.

Powyższe wskazuje na to, że od pewnego progu przyjęcia THC wykazuje ono działania niepożądane, przeciwne do tych, które chcielibyśmy uzyskać.

„Przemysłowe” odmiany konopi także produkują THC, a dokładniej THCa (kwas tetrahydrokannabinolowy).

Olejki CBD o pełnym spektrum kluczem do sukcesu

Najłatwiejszym sposobem na mikrodawkowanie THC dla większości ludzi, którzy nie są pacjentami medycznej marihuany, będzie oczywiście stosowanie olejów CBD o pełnym spektrum aktywnych związków występujących w konopiach.

Za pomocą tego typu wyrobów dostarczymy sobie mikro dawki THC, które mogą mieć koniec końców zbawienny wpływ na poprawne funkcjonowanie całego organizmu. Uważane są one za bezpieczne nawet przez konserwatywną instytucję EFSA (Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności).

Samo mikrodawkowanie będzie polegać po prostu na znalezieniu takiej dawki oleju CBD, która będzie na nas zauważalnie działać, ale nie spowoduje żadnych efektów ubocznych.

Wielu z Was może się teraz zdziwić: jak to niepożądane efekty uboczne? Po samym CBD? Jak najbardziej, taka sytuacja może się zdarzyć, jeśli przesadzimy z ilością zastosowanego olejku. Każdy z nas ma przecież zupełnie odmienną tolerancję na kannabinoidy.

Co z tymi, którzy leczą się medyczną marihuaną? Dobrym rozwiązaniem będzie tu po prostu bardzo „symboliczne” zaciąganie się w przypadku waporyzacji czy palenia jointa. Takim mikrodawkowniem będzie po prostu jeden, bardzo skromny „buszek”, który będzie działał sobie na granicy placebo, nie wpływając negatywnie na wykonywane przez nas zadania w ciągu dnia.

Jak widać, eksperymenty na zwierzętach i ludziach wykazały, że niekoniecznie „więcej znaczy lepiej”, a my się z tym zdecydowanie zgadzamy. W przypadku konopi mała dawka często może zrobić więcej dobrego, niż duża. Najlepiej jest nie popadać w skrajności i spróbować znaleźć we wszystkim „złoty środek”. Mikrodawkowanie konopi poprzez suplementację olejami CBD o pełnym spektrum może przyczynić się do poprawy samopoczucia i usprawnienia działania układu endokannabinoidowego bez przykrych skutków ubocznych.

(Bartek Święcicki)

Źródło:

[1] Emily Earlenbaugh, PhD. Roni Sharon, MDWhat is microdosing cannabis and why should you do it?. https://cannigma.com/products/what-is-microdosing-cannabis-and-why-do-it/

Subskrybuj
Powiadom o
1 Komentarz
Najnowszy
Najstarszy Najwięcej głosów
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
vapo fan
1 miesiąc temu

Po dwudziestu latach używania dopiero niedawno to odkryłem. Z pomocą vaporizera. 170-180 stopni .

Podobne wpisy