Wszystkie wpisy 26 maja 2022

Czy marihuana może pomóc w wychowywaniu dzieci?

Czy marihuana może pomóc w wychowywaniu dzieci? Jeszcze kilka lat temu taki nagłówek byłby nie do pomyślenia. Na szczęście wiemy coraz więcej o konopiach, co pozytywnie wpływa na sposób ich postrzegania w społeczeństwie. Dziś weźmiemy na warsztat kilka historii opowiedzianych przez matki, które z powodzeniem korzystają z dobrodziejstw marihuany i wspomagają się nią w procesie wychowywania dzieci.

Kilka lat po tym, jak Kalifornia zalegalizowała marihuanę, 42-letnia matka dwójki dzieci Danielle Simone Brand postanowiła jej spróbować. Jak sama twierdzi, odkryła, że dzięki konopiom czuje się „szczęśliwsza w swoim ciele i spokojniejsza w głowie”.

„Marihuana pomaga mi w przejściu od zgiełku codzienności, list zakupów i myślenia o pracy do spokojnego stanu, w którym mogę skupić się na pomocy w odrabianiu lekcji, czy wspólnym gotowaniu z córką” – mówi Brand.

Danielle napisała książkę na podstawie swoich doświadczeń:  „Weed Mom: The Canna-Curious Woman’s Guide to Healthier Relaxation, Happier Parenting, and Chilling TF Out”. Autorka uważa, że to właśnie konopie pomogły jej zwolnić szalony życiowy pęd, w który wpadła, a w konsekwencji tego, dostosowała swój plan dnia w sposób, który umożliwił jej spędzanie więcej wartościowego czasu ze swoimi dziećmi.

Matki korzystające z marihuany jako wsparcia dla ich macierzyństwa nazywane są „cannamoms”. Danielle Brand twierdzi, że to zjawisko wcale nie jest tak świeże, jak nam się wydaje. Autorka od lat obserwuje matki wspomagające się konopiami przy wychowywaniu dzieci. Publikacja jej książki uruchomiła po prostu proces „wyjścia z szafy konopnych matek”. Wcześniej myślały one, że są wyjątkami i w związku ze stygmatyzacją używania marihuany mocno kryły się z faktem, iż pomaga im ona w wychowywaniu dzieci.

Thomas, matka trójki dzieci, mówi, że w obliczu niepokojów społecznych na tle rasowym marihuana pomogła jej „opanować niepokój jako mamie – nie tylko jako czarnoskórej kobiecie, ale jako matce czarnoskórych dzieci”.

53-letnia Barinder Rasode z Kanady mocno odczuła wzrost poziomu stresu w czasie pandemii. Mając trójkę dzieci w wieku 28, 25 i 17 lat z trudem radziła sobie z obowiązkami rodzica, zwłaszcza gdy próbowała wytłumaczyć najmłodszemu dziecku, co się dzieje.

„Masz do czynienia z nastolatkiem, którego świat wywrócił się do góry nogami, a ty jesteś zamknięty w małej przestrzeni. Wszyscy razem przez więcej godzin niż ktokolwiek powinien”.

„Spożywanie marihuany nie tylko pomogło mi złagodzić niepokój związany z tą sytuacją, ale sprawiło, że stałam się bardziej cierpliwym rodzicem” – podkreśla Rasode.

Mikrodawkowanie = rodzicielski ZEN

Wiele cannamoms, w tym Rasode, Thomas i Brand mikrodawkują marihuanę, stosując susz konopny lub ekstrakty w małych dawkach.

„Wśród wielu osób wciąż panuje przekonanie, że palimy tylko po to, żeby się naćpać. Cóż, nie. Wciąż jestem mamą. Nadal muszę funkcjonować. Nadal prowadzę firmę. Nadal muszę odbierać i odwozić dzieci, chodzić na treningi” – mówi Thomas.

„Jeśli zajmuję się rodzicielstwem, chcę tylko na tyle małej dawki, żeby trochę zmieniła moją perspektywę. Wtedy wszystkie myśli zwalniają na tyle, że mogę być bardziej obecna, cierpliwa i kreatywna w stosunku do moich dzieci. Ponadto uważam, że mikrodawkowanie jest mało ryzykowne” – twierdzi z kolei Danielle Brand.

Jak widać, ruch „cannamoms” przybiera na sile i coraz więcej matek ma odwagę by rozmawiać o tym, że konopie + macierzyństwo może tworzyć całkiem udane połączenie.

Niesiemy dziś te wieści ze świata nie bez przyczyny! Pragniemy złożyć najserdeczniejsze życzenia wszystkim mamom, niezależnie od tego czy są entuzjastkami konopi.

Wszystkiego najlepszego! : )

(Bartek Święcicki)

Subskrybuj
Powiadom o
1 Komentarz
Najnowszy
Najstarszy Najwięcej głosów
Wbudowane informacje zwrotne
Zobacz wszystkie komentarze
Koval
1 miesiąc temu

Potwierdzam wszystko co jest napisane powyżej, szczególnie przy małych kinestetykach i hajnidkach.

Cannadad

Podobne wpisy